|
Miejsca pielgrzymek w Polsce
Święta Góra (Gostyń) 70 kilometrów na południe od Poznania położone
jest, dziś liczące 21 tysięcy mieszkańców miasto o nazwie Gostyń. Otoczone
malowniczymi wzniesieniami, które pozostały tu jako efekt przesuwającego się
lodowca, rozciąga się na trasie łączącej Poznań z Rawiczem. Na jednym ze wzgórz
wznosi się monumentalna Bazylika a przy niej kompleks zabudowań klasztornych.
Sanktuarium Matki Bożej Świętogórskiej
Miejsce to od niepamiętnych czasów nazywane jest Świętą Górą, a dziś przybywa tu
wielu turystów i pielgrzymów szukających wrażeń artystycznych i przeżyć
mistycznych.
Historia tego miejsca swymi korzeniami sięga czasów i kultu pogańskiego, kiedy
to, jak możemy przypuszczać z ogólnie przyjętych i często spotykanych wzorców,
na miejscach wzniesionych, górujących nad pozostałym terenem, składano ofiary i
zanoszono modlitwy do bożków pogańskich.
Chrześcijańskie początki Świętej Góry są ściśle związane z przyjęciem przez
władcę Mieszka I i jego dwór wiary chrystusowej, która na tereny ówczesnego
kraju Polan docierała przez misjonarzy i ewangelizatorów.
Wiarę chrześcijańską w okolicach dzisiejszej Wielkopolski zaszczepili
Benedyktyni, którzy w 1075 roku osiedlili się zakładając opactwo kilka
kilometrów od Gostynia, w Lubiniu. Oni właśnie nadali miejscu pogańskiego kultu
nowy, chrześcijański charakter wiążąc kult Jednego, Prawdziwego Boga z kultem
Jego Matki Maryi. Tak więc początki kultu maryjnego na Świętej Górze datowałyby
się na XI - XII wiek.
Pierwsze wzmianki na temat małej, drewnianej kapliczki, która kryła w sobie
cudowny wizerunek Matki Bożej, pochodzą z 1468 roku. Już wtedy kult i cześć jaką
Maryja odbierała na tym wzgórzu były tak wielkie, że konieczna była budowa
chociażby małego kościoła, który w razie niepogody mógłby pomieścić pątników. I
właśnie maleńki drewniano - murowany kościółek stanął na Świętym Wzgórzu,
staraniem Macieja Borka Gostyńskiego i ks. Stanisława z Oporowa, w 1512 roku.
Zamieszczony w nim obraz przyciągał coraz to nowych pielgrzymów szukających
uzdrowienia duszy i ciała u Bożej Rodzicielki.
Kult rozrastał się nieustannie i szybko okazało się, że dotychczasowy kościół
już nie może pomieścić przybywających pielgrzymów. Trzeba więc było myśleć o
nowej, obszerniejszej świątyni. Jednakowoż, aby pragnienia pielgrzymów mogły się
ziścić konieczny był fundator i ktoś, kto miejscem cudownym zaopiekowałby się na
stałe.
Wśród tych, którzy przed świętym obrazem cudownych łask doznawszy, chcieliby
Matce Boskiej wdzięczność swą wyrazić znalazł się też Adam Florian Konarzewski
pochodzący z dobrego, starego i niebiednego rodu. Konarzewski miał wobec Pani ze
Świętej Góry ślub uczyniony, raz za samo poczęcie z matki, która przez lekarzy
za niepłodną uznana została, a dwa za uzdrowienie w wieku dziecięcym z choroby
nieznanej, że wystawi godne Jej imienia sanktuarium. Chcąc zobowiązań
przyrzeczonych dopełnić 8 września 1675 roku odbywa się uroczyste poświęcenie
kamienia węgielnego pod nowy kościół, który zbudowany ma być na wzór jezuickiego
kościoła Świętych Piotra i Pawła w Krakowie.
Nim jednak Adam Konarzewski podjął starania przy budowie zabiegał usilnie, aby
dla tego świętego miejsca zyskać dobrych i gorliwych opiekunów. Po nieudanych
próbach sprowadzenia tu Ojców Reformatów i Bernardynów Konarzewski decyduje, że
na Świętej Górze pracować będzie "duchowieństwo świeckie według Instytutu
Świętego Filipa Neriusza". W tym celu Adam zwraca się z prośbą o objęcie nowego
miejsca do ks. Stanisława Grudowicza, który będąc proboszczem na Śródce w
Poznaniu, w sobie ducha filipińskiego nosił. Między Adamem a ks. Stanisławem
zawiązuje się szczera i serdeczna przyjaźń, która uwieńczona zostanie 9 lipca
1668 roku (czyli 330 lat temu) założeniem Kongregacji Oratorium na Świętej
Górze.
Adam Konarzewski mając już opiekunów sanktuarium i plany kościoła mógłby
spokojnie obserwować rosnące mury nowej świątyni. On jednak, chcąc i swój wkład
dołożyć, brał czynny udział w pracach budowlanych. Niestety swoje bardzo
entuzjastyczne zaangażowanie przypłacił wielką ceną gdy w rok po rozpoczęciu
budowy, spadłszy z rusztowania złamał nogę i w wieku 36 lat zakończył swoje
życie. W tym momencie historia Świętej Góry mogłaby się skończyć gdyby nie
kobieta.
Była nią wdowa po Adamie Konarzewskim, 33 letnia Zofia Krystyna z Opalińskich.
Ona to przejęła fundację męża. Jednakowoż jeszcze przed śmiercią swego
współmałżonka pani Zofia zaplanowała wyjazd do Włoch. Pomimo tragicznego wypadku
męża Zofia do Włoch wyjechała, już nie tylko by podziwiać piękno tego kraju i
jego architekturę, ale przede wszystkim by ukoić żal po stracie drogiego męża.
Zwiedzając Italię pani Konarzewska wstąpiła także do Wenecji, a tam wpadła w
zachwyt oglądając właśnie powstającą według projektu Baltazara Longheny
świątynię Santa Maria della Salute. Zdecydowała, że na Świętej Górze stanie
identyczny kościół do budowy którego Longhena miał sporządzić rysunki i
projekty.
Projekt Konarzewskiej został poparty przez przełożonego Filipinów gostyńskich
Ks. Stanisława Grudowicza, który towarzyszył jej w tej podróż zagranicznej.
Longhena przyjąwszy zamówienie stworzył dla Gostynia autorską replikę, która
stanowi wariant kościoła weneckiego i jest jak się dzisiaj uważa dojrzalszą,
"pierwowzoru" formą włoskiego baroku.
Bazylika Świętogórska - rycina
Od lipca 1677 roku przystąpiono więc do budowy wg nowych planów lecz nie
święcono ponownie kamienia węgielnego, chociaż nowe fundamenty położono w
odległości 15 kroków od poprzednich. Nadzorcami budowy byli Andrzejewski i jego
syn Jan Catanazzi. Kiedy mury podciągnięto pod tambur, chociaż budowa nie była
jeszcze zakończona - brakowało wszak zwieńczenia czyli kopuły - pani Zofia,
która w międzyczasie zawarła powtórne małżeństwo z wojewodą podlaskim Wacławem
Leszczyńskim usilnie zabiegała o konsekrację kościoła i przeniesienie do niego
Cudownego Obrazu. Aczkolwiek niechętnie (kościół był niewykończony) przystano
jednak na wolę fundatorki i w Święto Narodzenia Matki Bożej 8 września 1698 r.
Sufragan poznański bp Hieronim Wierzbowski dokonał konsekracji kościoła. A oto
jak tamte wydarzenia opisuje kronikarz świętogórski Ks. Dominikowski Kasper:
"Tak rzeczy samej zjechał na to miejsce ksiądz biskup Sufragan na dzień
oznaczony - i tamże rozporządził. Procesję z kościółka starego do nowego, w
której sam z liczną asystencją w kosztownych aparatach postępował z relikwiami
świętych męczenników i obrazami cudownemi przebranemi wspaniale mianowicie =
jeden obraz wielko - ołtarzowy i drugi Bolesnej Najświętszej Maryi Panny, były
niesione przez najdostojniejsze osoby świeckie - obraz zaś świętego Filippa
Neriusza przez osoby duchowne - a Procesyję tę uświetniało nieprzeliczone
mnóstwo wiernych zgromadzonych wszelakiego stanu i kondycyi. Gdy już złożono
pomienione obrazy, każdy w przeznaczonem miejscu, w Nowym Kościele, rozpoczął i
odbył Ksiądz Biskup Celebrans obrzęd uroczystego Poświęcenia tegoż Kościoła jako
też i trzech głównych ołtarzy w tymże.
Lubo wprawdzie na tę czynność religijną nie masz szczególnego Antentyku, pewną
atoli jest rzeczą, że sam Kościół poświęcony został pod tytułem Niepokalanego
Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwszym jego patronem postawiony jest
Święty Filip Nereusz a przybranemi Patronami są - Św. Józef, Św. Wojciech, Św.
Stanisław, Św. Florian i Św. Franciszek z Asyżu.
Zaś za prośbą Fundatorki i samej Kongregacji na obchód dorocznej Pamiątki tego
Poświęcenia obraną i postanowioną została Niedziela trzecia po Wielkanocy. "
Pierwszą Mszę św. z tej okazji odprawił dopiero co wyświęcony ksiądz Piotr
Tarło, podówczas kanonik Kapituły Katedralnej Poznańskiej i Krakowskiej, a
późniejszy biskup poznański. W dwa lata później dobiega kresu życie fundatorki,
która pochowana została, wraz ze szczątkami męża złożonymi uprzednio w starym
kościele, w nowej świątyni - mauzoleum.
W XVIII wieku Kościół w nie wykończonym jeszcze stanie zamknięto na kilka lat z
obawy przed dewastacją podczas przemarszu wojsk uczestniczących w wojnie
północnej, jak również z racji epidemii panującej wówczas w Wielkopolsce.
Mecenat nad budową Sanktuarium po śmierci Zofii Konarzewskiej przejęła jej
pasierbica, Teofila z Leszczyńskich Konarzewska, żona Filipa, jedynego syna Adam
i Zofii Konarzewskich.
Jako, że Filip bardzo niechętnie odnosił się do fundacji rodziców dla jej dobra
nic pozytywnego nie uczynił dlatego po jego przedwczesnej śmierci w 1703 roku
wdowa po nim Teofila wynagrodziła zaniedbania męża zdwojoną hojnością na rzecz
Świętej Góry. Właśnie za jej staraniem na Świętą Górę został sprowadzony celem
zbudowania kopuły wieńczącej Kościół Pampeo Ferrari zatrudniony na dworze
Stanisława Leszczyńskiego. Pani Teofila była też fundatorką wielu dalszych
inwestycji na Świętej Górze i aż trudno sobie wyobrazić jak wyglądałaby Bazylika
Świętogórska gdyby nie ta kobieta.
Ponowne małżeństwo Tofilii Konarzewskiej w roku 1704 z księciem Januszem
Wiśniowieckim daje możliwość wpisania na listę fundatorów również tego zacnego
nazwiska.
Staraniem Teofili Konarzewskiej-Wiśniowieckiej powstają liczne inwestycje, a
sama inicjatorka zasłużywszy się znacznie dla budowy i wyposażenia Kościoła,
resztę swojego życia pragnie ofiarować Bogu i wstępuje do klasztoru Dominikanek
we Lwowie.
Klasztor Księży Filipinów na Świętej Górze
Fundacja utraciwszy tak zacną dobrodziejkę mogłaby podupaść, jednakże jak się
okazało - można by powiedzieć, aby tradycji zdało się zadość - patronat nad
Sanktuarium przejęła kolejna kobieta. Od połowy XVIII wieku Świętą Górą zajmuje
się córka Filipa i Teofili, a wnuczka Adama i Zofii - Weronika, która przez
swoje małżeństwo z kasztelanem poznańskim Maciejem Mycielskim do grona
fundatorów wprowadza nowych dobrodziejów.
Nowa "opiekunka" bardzo znacznie przyczyniła się do rozbudowy Sanktuarium
Gostyńskiego, fundując jeszcze okazalsze uposażenie oraz rozmaite sprzęty i
paramenty liturgiczne. Jakże najbardziej znaczącą pozostałością wielkiego
zaangażowania pani Weroniki jest murowany klasztor. Wcześniejszy postawiony
przez dziadka Weroniki - Adama Konarzewskiego- spłonął w 1731 roku.
Wprawdzie początek budowy obecnego klasztoru był zasługą Teofili, która nawet
sama nakreśliła schemat zabudowań, jednakże udział Weroniki w finansowaniu
budowy był dużo znaczniejszy.
De facto projektodawcą obszernego klasztoru zbudowanego na planie kwadratu i
wewnętrznym zamkniętym dziedzińcem był ten sam człowiek, który "przykrył"
świątynie kopułą - Pompeo Ferrari.
Po śmierci męża, w 1747 roku Pani Weronika rezygnuje z wielu rodowych dóbr
przeznaczając je na liczne kościelne fundacje, wśród których Święta Góra
pozostaje zawsze na pierwszym miejscu.
Oprócz wielu dóbr materialnych ofiarowanych przez dobroduszną fundatorkę miejscu
tak świętemu, ma pani Weronika swój udział i w dobrach duchownych tegoż miejsca.
Za jej bowiem zgodą i aprobatą marszałek jej dworu Józef Prażmowski został
zwolniony z zajmowanego stanowiska po to, by mógł realizować swoje powołanie i
jako kapłan, w latach 1755 - 1782 przełożony wspólnoty gostyńskiej, sprawować
pieczę nad świątynią i owczarnia Ludu Bożego.
Jako jeden z najlepszych administratorów Świętej Góry mając tak godną pomoc i
podporę w osobie pani Weroniki ksiądz Prażmowski dokończył wystroju wnętrza
świątyni kompletując jej umeblowanie. On także ukończył budowę wież kościelnych
i dzięki wsparciu Weroniki pokrył kopułę miedzianą blachą.
I tu kończy się historia budowy Świętogórskiego kościoła, który 17 grudnia 1970
roku przez Papieża Pawła VI zostaje wyniesiony do godności bazyliki mniejszej,
stając się obok katedry poznańskiej drugą bazyliką Archidiecezji.
Bez wątpienia niezwykle subtelną i piękną swą urodę świątynia zawdzięcza temu,
że od początku jej powstawania budowie patronowały kobiety. Przedziwnym,
powiedzmy zrządzeniem losu tak się działo, że wcześnie umierali fundatorzy, a
ich małżonki kolejno zastępowały mężów wspaniałomyślnym mecenatem na rzecz
Świętej Góry.
Najśiętsza Maria Panna Świętogórska
Jednakże nie byłoby wszystkich dobrodziejek, nie byłoby tylu rozlicznych
fundacji, nie byłoby tak wielu wytworów ludzkiej myśli i serca gdyby nie
pierwsza kobieta, która to miejsce wybrała sobie na mieszkanie od niepamiętnych
czasów i jest tutaj "Gospodynią, Królową, Matką i Największą Dobrodziejką"
ludzkich serc i dusz. Maryja w cudownym obrazie codziennie ofiaruje ludziom do
niej przybywającym pociechę, ratunek, nawrócenie, wszystko o co tylko ludzie
proszą w Imię Jej Syna Jezusa Chrystusa.
I chociaż rody fundatorów się zmieniały, chociaż koleje losów Świętej Góry były
różne, Maryja zawsze byłą i jest tu najlepszą "Fundatorką"
opracował Ks. Robert Klemens C.Or.
Źródło:
filipini.gostyn.pl • inne miejsca
pielgrzymek w Polsce
• zobacz również miejsca pielgrzymek na świecie
• główna strona miejsc pielgrzymek |