Zapisz jako stronę startową! Dodaj do ulubionych!

07 października 2008 rok


Miejsca pielgrzymek w Polsce

Święta Góra (Gostyń)

70 kilometrów na południe od Poznania położone jest, dziś liczące 21 tysięcy mieszkańców miasto o nazwie Gostyń. Otoczone malowniczymi wzniesieniami, które pozostały tu jako efekt przesuwającego się lodowca, rozciąga się na trasie łączącej Poznań z Rawiczem. Na jednym ze wzgórz wznosi się monumentalna Bazylika a przy niej kompleks zabudowań klasztornych.
Sanktuarium Matki Bożej Świętogórskiej
Miejsce to od niepamiętnych czasów nazywane jest Świętą Górą, a dziś przybywa tu wielu turystów i pielgrzymów szukających wrażeń artystycznych i przeżyć mistycznych.

Historia tego miejsca swymi korzeniami sięga czasów i kultu pogańskiego, kiedy to, jak możemy przypuszczać z ogólnie przyjętych i często spotykanych wzorców, na miejscach wzniesionych, górujących nad pozostałym terenem, składano ofiary i zanoszono modlitwy do bożków pogańskich.

Chrześcijańskie początki Świętej Góry są ściśle związane z przyjęciem przez władcę Mieszka I i jego dwór wiary chrystusowej, która na tereny ówczesnego kraju Polan docierała przez misjonarzy i ewangelizatorów.

Wiarę chrześcijańską w okolicach dzisiejszej Wielkopolski zaszczepili Benedyktyni, którzy w 1075 roku osiedlili się zakładając opactwo kilka kilometrów od Gostynia, w Lubiniu. Oni właśnie nadali miejscu pogańskiego kultu nowy, chrześcijański charakter wiążąc kult Jednego, Prawdziwego Boga z kultem Jego Matki Maryi. Tak więc początki kultu maryjnego na Świętej Górze datowałyby się na XI - XII wiek.

Pierwsze wzmianki na temat małej, drewnianej kapliczki, która kryła w sobie cudowny wizerunek Matki Bożej, pochodzą z 1468 roku. Już wtedy kult i cześć jaką Maryja odbierała na tym wzgórzu były tak wielkie, że konieczna była budowa chociażby małego kościoła, który w razie niepogody mógłby pomieścić pątników. I właśnie maleńki drewniano - murowany kościółek stanął na Świętym Wzgórzu, staraniem Macieja Borka Gostyńskiego i ks. Stanisława z Oporowa, w 1512 roku. Zamieszczony w nim obraz przyciągał coraz to nowych pielgrzymów szukających uzdrowienia duszy i ciała u Bożej Rodzicielki.

Kult rozrastał się nieustannie i szybko okazało się, że dotychczasowy kościół już nie może pomieścić przybywających pielgrzymów. Trzeba więc było myśleć o nowej, obszerniejszej świątyni. Jednakowoż, aby pragnienia pielgrzymów mogły się ziścić konieczny był fundator i ktoś, kto miejscem cudownym zaopiekowałby się na stałe.

Wśród tych, którzy przed świętym obrazem cudownych łask doznawszy, chcieliby Matce Boskiej wdzięczność swą wyrazić znalazł się też Adam Florian Konarzewski pochodzący z dobrego, starego i niebiednego rodu. Konarzewski miał wobec Pani ze Świętej Góry ślub uczyniony, raz za samo poczęcie z matki, która przez lekarzy za niepłodną uznana została, a dwa za uzdrowienie w wieku dziecięcym z choroby nieznanej, że wystawi godne Jej imienia sanktuarium. Chcąc zobowiązań przyrzeczonych dopełnić 8 września 1675 roku odbywa się uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego pod nowy kościół, który zbudowany ma być na wzór jezuickiego kościoła Świętych Piotra i Pawła w Krakowie.

Nim jednak Adam Konarzewski podjął starania przy budowie zabiegał usilnie, aby dla tego świętego miejsca zyskać dobrych i gorliwych opiekunów. Po nieudanych próbach sprowadzenia tu Ojców Reformatów i Bernardynów Konarzewski decyduje, że na Świętej Górze pracować będzie "duchowieństwo świeckie według Instytutu Świętego Filipa Neriusza". W tym celu Adam zwraca się z prośbą o objęcie nowego miejsca do ks. Stanisława Grudowicza, który będąc proboszczem na Śródce w Poznaniu, w sobie ducha filipińskiego nosił. Między Adamem a ks. Stanisławem zawiązuje się szczera i serdeczna przyjaźń, która uwieńczona zostanie 9 lipca 1668 roku (czyli 330 lat temu) założeniem Kongregacji Oratorium na Świętej Górze.

Adam Konarzewski mając już opiekunów sanktuarium i plany kościoła mógłby spokojnie obserwować rosnące mury nowej świątyni. On jednak, chcąc i swój wkład dołożyć, brał czynny udział w pracach budowlanych. Niestety swoje bardzo entuzjastyczne zaangażowanie przypłacił wielką ceną gdy w rok po rozpoczęciu budowy, spadłszy z rusztowania złamał nogę i w wieku 36 lat zakończył swoje życie. W tym momencie historia Świętej Góry mogłaby się skończyć gdyby nie kobieta.

Była nią wdowa po Adamie Konarzewskim, 33 letnia Zofia Krystyna z Opalińskich. Ona to przejęła fundację męża. Jednakowoż jeszcze przed śmiercią swego współmałżonka pani Zofia zaplanowała wyjazd do Włoch. Pomimo tragicznego wypadku męża Zofia do Włoch wyjechała, już nie tylko by podziwiać piękno tego kraju i jego architekturę, ale przede wszystkim by ukoić żal po stracie drogiego męża.

Zwiedzając Italię pani Konarzewska wstąpiła także do Wenecji, a tam wpadła w zachwyt oglądając właśnie powstającą według projektu Baltazara Longheny świątynię Santa Maria della Salute. Zdecydowała, że na Świętej Górze stanie identyczny kościół do budowy którego Longhena miał sporządzić rysunki i projekty.
Projekt Konarzewskiej został poparty przez przełożonego Filipinów gostyńskich Ks. Stanisława Grudowicza, który towarzyszył jej w tej podróż zagranicznej.

Longhena przyjąwszy zamówienie stworzył dla Gostynia autorską replikę, która stanowi wariant kościoła weneckiego i jest jak się dzisiaj uważa dojrzalszą, "pierwowzoru" formą włoskiego baroku.
Bazylika Świętogórska - rycina
Od lipca 1677 roku przystąpiono więc do budowy wg nowych planów lecz nie święcono ponownie kamienia węgielnego, chociaż nowe fundamenty położono w odległości 15 kroków od poprzednich. Nadzorcami budowy byli Andrzejewski i jego syn Jan Catanazzi. Kiedy mury podciągnięto pod tambur, chociaż budowa nie była jeszcze zakończona - brakowało wszak zwieńczenia czyli kopuły - pani Zofia, która w międzyczasie zawarła powtórne małżeństwo z wojewodą podlaskim Wacławem Leszczyńskim usilnie zabiegała o konsekrację kościoła i przeniesienie do niego Cudownego Obrazu. Aczkolwiek niechętnie (kościół był niewykończony) przystano jednak na wolę fundatorki i w Święto Narodzenia Matki Bożej 8 września 1698 r. Sufragan poznański bp Hieronim Wierzbowski dokonał konsekracji kościoła. A oto jak tamte wydarzenia opisuje kronikarz świętogórski Ks. Dominikowski Kasper:
"Tak rzeczy samej zjechał na to miejsce ksiądz biskup Sufragan na dzień oznaczony - i tamże rozporządził. Procesję z kościółka starego do nowego, w której sam z liczną asystencją w kosztownych aparatach postępował z relikwiami świętych męczenników i obrazami cudownemi przebranemi wspaniale mianowicie = jeden obraz wielko - ołtarzowy i drugi Bolesnej Najświętszej Maryi Panny, były niesione przez najdostojniejsze osoby świeckie - obraz zaś świętego Filippa Neriusza przez osoby duchowne - a Procesyję tę uświetniało nieprzeliczone mnóstwo wiernych zgromadzonych wszelakiego stanu i kondycyi. Gdy już złożono pomienione obrazy, każdy w przeznaczonem miejscu, w Nowym Kościele, rozpoczął i odbył Ksiądz Biskup Celebrans obrzęd uroczystego Poświęcenia tegoż Kościoła jako też i trzech głównych ołtarzy w tymże.
Lubo wprawdzie na tę czynność religijną nie masz szczególnego Antentyku, pewną atoli jest rzeczą, że sam Kościół poświęcony został pod tytułem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwszym jego patronem postawiony jest Święty Filip Nereusz a przybranemi Patronami są - Św. Józef, Św. Wojciech, Św. Stanisław, Św. Florian i Św. Franciszek z Asyżu.
Zaś za prośbą Fundatorki i samej Kongregacji na obchód dorocznej Pamiątki tego Poświęcenia obraną i postanowioną została Niedziela trzecia po Wielkanocy. "

Pierwszą Mszę św. z tej okazji odprawił dopiero co wyświęcony ksiądz Piotr Tarło, podówczas kanonik Kapituły Katedralnej Poznańskiej i Krakowskiej, a późniejszy biskup poznański. W dwa lata później dobiega kresu życie fundatorki, która pochowana została, wraz ze szczątkami męża złożonymi uprzednio w starym kościele, w nowej świątyni - mauzoleum.

W XVIII wieku Kościół w nie wykończonym jeszcze stanie zamknięto na kilka lat z obawy przed dewastacją podczas przemarszu wojsk uczestniczących w wojnie północnej, jak również z racji epidemii panującej wówczas w Wielkopolsce.

Mecenat nad budową Sanktuarium po śmierci Zofii Konarzewskiej przejęła jej pasierbica, Teofila z Leszczyńskich Konarzewska, żona Filipa, jedynego syna Adam i Zofii Konarzewskich.

Jako, że Filip bardzo niechętnie odnosił się do fundacji rodziców dla jej dobra nic pozytywnego nie uczynił dlatego po jego przedwczesnej śmierci w 1703 roku wdowa po nim Teofila wynagrodziła zaniedbania męża zdwojoną hojnością na rzecz Świętej Góry. Właśnie za jej staraniem na Świętą Górę został sprowadzony celem zbudowania kopuły wieńczącej Kościół Pampeo Ferrari zatrudniony na dworze Stanisława Leszczyńskiego. Pani Teofila była też fundatorką wielu dalszych inwestycji na Świętej Górze i aż trudno sobie wyobrazić jak wyglądałaby Bazylika Świętogórska gdyby nie ta kobieta.

Ponowne małżeństwo Tofilii Konarzewskiej w roku 1704 z księciem Januszem Wiśniowieckim daje możliwość wpisania na listę fundatorów również tego zacnego nazwiska.

Staraniem Teofili Konarzewskiej-Wiśniowieckiej powstają liczne inwestycje, a sama inicjatorka zasłużywszy się znacznie dla budowy i wyposażenia Kościoła, resztę swojego życia pragnie ofiarować Bogu i wstępuje do klasztoru Dominikanek we Lwowie.
Klasztor Księży Filipinów na Świętej Górze
Fundacja utraciwszy tak zacną dobrodziejkę mogłaby podupaść, jednakże jak się okazało - można by powiedzieć, aby tradycji zdało się zadość - patronat nad Sanktuarium przejęła kolejna kobieta. Od połowy XVIII wieku Świętą Górą zajmuje się córka Filipa i Teofili, a wnuczka Adama i Zofii - Weronika, która przez swoje małżeństwo z kasztelanem poznańskim Maciejem Mycielskim do grona fundatorów wprowadza nowych dobrodziejów.

Nowa "opiekunka" bardzo znacznie przyczyniła się do rozbudowy Sanktuarium Gostyńskiego, fundując jeszcze okazalsze uposażenie oraz rozmaite sprzęty i paramenty liturgiczne. Jakże najbardziej znaczącą pozostałością wielkiego zaangażowania pani Weroniki jest murowany klasztor. Wcześniejszy postawiony przez dziadka Weroniki - Adama Konarzewskiego- spłonął w 1731 roku.

Wprawdzie początek budowy obecnego klasztoru był zasługą Teofili, która nawet sama nakreśliła schemat zabudowań, jednakże udział Weroniki w finansowaniu budowy był dużo znaczniejszy.

De facto projektodawcą obszernego klasztoru zbudowanego na planie kwadratu i wewnętrznym zamkniętym dziedzińcem był ten sam człowiek, który "przykrył" świątynie kopułą - Pompeo Ferrari.

Po śmierci męża, w 1747 roku Pani Weronika rezygnuje z wielu rodowych dóbr przeznaczając je na liczne kościelne fundacje, wśród których Święta Góra pozostaje zawsze na pierwszym miejscu.

Oprócz wielu dóbr materialnych ofiarowanych przez dobroduszną fundatorkę miejscu tak świętemu, ma pani Weronika swój udział i w dobrach duchownych tegoż miejsca.

Za jej bowiem zgodą i aprobatą marszałek jej dworu Józef Prażmowski został zwolniony z zajmowanego stanowiska po to, by mógł realizować swoje powołanie i jako kapłan, w latach 1755 - 1782 przełożony wspólnoty gostyńskiej, sprawować pieczę nad świątynią i owczarnia Ludu Bożego.

Jako jeden z najlepszych administratorów Świętej Góry mając tak godną pomoc i podporę w osobie pani Weroniki ksiądz Prażmowski dokończył wystroju wnętrza świątyni kompletując jej umeblowanie. On także ukończył budowę wież kościelnych i dzięki wsparciu Weroniki pokrył kopułę miedzianą blachą.

I tu kończy się historia budowy Świętogórskiego kościoła, który 17 grudnia 1970 roku przez Papieża Pawła VI zostaje wyniesiony do godności bazyliki mniejszej, stając się obok katedry poznańskiej drugą bazyliką Archidiecezji.

Bez wątpienia niezwykle subtelną i piękną swą urodę świątynia zawdzięcza temu, że od początku jej powstawania budowie patronowały kobiety. Przedziwnym, powiedzmy zrządzeniem losu tak się działo, że wcześnie umierali fundatorzy, a ich małżonki kolejno zastępowały mężów wspaniałomyślnym mecenatem na rzecz Świętej Góry.

Najśiętsza Maria Panna Świętogórska
Jednakże nie byłoby wszystkich dobrodziejek, nie byłoby tylu rozlicznych fundacji, nie byłoby tak wielu wytworów ludzkiej myśli i serca gdyby nie pierwsza kobieta, która to miejsce wybrała sobie na mieszkanie od niepamiętnych czasów i jest tutaj "Gospodynią, Królową, Matką i Największą Dobrodziejką" ludzkich serc i dusz. Maryja w cudownym obrazie codziennie ofiaruje ludziom do niej przybywającym pociechę, ratunek, nawrócenie, wszystko o co tylko ludzie proszą w Imię Jej Syna Jezusa Chrystusa.

I chociaż rody fundatorów się zmieniały, chociaż koleje losów Świętej Góry były różne, Maryja zawsze byłą i jest tu najlepszą "Fundatorką"

opracował Ks. Robert Klemens C.Or.

Źródło: filipini.gostyn.pl

inne miejsca pielgrzymek w Polsce
zobacz również miejsca pielgrzymek na świecie
główna strona miejsc pielgrzymek

 

PORTAL Katolicki.net | DOMENY | KONTA | USŁUGI INTERNETOWE | KONTAKT | MODYFIKUJ FIRMĘ | DODAJ FIRMĘ
Copyright © Parafia Matki Bożej Zwycięskiej • Administracja serwisu: PARTNERZY.org